
led zeppelin/ danzig/ judas priest
tak mijają mi dni, lekcje, przerwy.
uciekają minuty życia na słuchaniu muzyki,
czy to aby dobre?
nie powinnam robić czegoś pożytecznego?
jest to pewna forma relaksu i dużej przyjemności-
a tego sobie nie odmawiam, hedonizm ?
no pain , right?
szkoła + 15.01 = t.r.a.g.e.d.i.a. mini/ maxi* wpadka [*niepotrzebne skreślić] wielki zawód, chyba już nikomu nie zaufam, niestety + dzień bez fizyki, chemii ! w sumie mogłabym chodzić tylko na polski, historię i angielski.
totalnie się zawiodłam, miałam ochotę płakać,
nigdy w życiu nie wyobrażałam sobie, że można tak kłamać?
ale po co szukać winy w kimś innym, jak nawaliło się samemu?
nie umiałabym tak kłamać, o kimś kogo lubię, lubiłam.
nie tak się nauczyłam, może dlatego tak boli?
zmiany tematów spowodowane są bardzo emocjonującym dniem, serio
***
muzyka to taka moja mała oaza, mogę się wyciszyć, mogę nabrać energii. w tym momencie powinnam słuchać czegoś bardziej adekwatnego do nastroju, szukać pocieszenia w tekstach, w muzyce, w sile głosu, ale judas priest nie pomaga. chyba czas na metallice, niesłuchaną już tak długo.
życie powodzenia w powrocie do normalności.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz