Szkoła niszczy wszystko, a przede wszystkim e no wszystko -.-'
Wiecie co? Nie ma to jak piątkowe poranki, kiedy wesoło wstajsz sobie punkt 6 i uśmiechasz się do siebie powtarzając ' dzisiaj piątek!', a uczucie gdy uśmiech znika, pojawia się ból, rozpacz, rozgoryczenie, tupot w głowie jest nie do opisania- kiedy przypominasz sobie, że dzisiaj masz chemię, z której nic nie umiesz, niemiecki, z którego nic nie czaisz, fizykę, o której myślisz jak o czarnej magii.
po prostu kocham piątki!
a plan Dawida- ewakuacji przez okno- nie był wcale zły, była to najrozsądniejsza rzecz, którą moglibyśmy zrobić, ale i tak się nam u p i e k ł o!
piątek, 6 listopada 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz